Ratujmy Mazury

„Tygodnik Powszechny” rozpoczął ogólnopolską dyskusję na temat powołania Mazurskiego Parku Narodowego i ochrony jednego z najpiękniejszych polskich pejzaży. W najnowszym numerze o potrzebie powołania Parku pisze Michał Olszewski, redaktor „Tygodnika” i autor „pierwszej powieści ekologicznej”, książki „Low-tech” (recenzja już wkrótce na naszym blogu):

„Współczesne Mazury to nie tylko piękny pejzaż, ale również fatalna architektura, która od 20 lat bez przeszkód rozkwita w polodowcowym krajobrazie – okolice Mikołajek, Mrągowa czy Węgorzewa zapełnione są bezstylowymi domami i hotelami, jakich pełno w każdym kącie kraju; to zabudowane brzegi jezior; brak spójnej wizji rozwoju, godzącej ochronę przyrody z interesami miejscowych; brak infrastruktury, która zmniejszyłaby wpływ turystów na środowisko; brak pomysłu na rodzaj turystyki, jaką powinniśmy preferować w tym regionie; to w końcu pojawiające się co jakiś czas pomysły modernizacyjne w rodzaju prostowania krętych dróg i wycinania przydrożnych drzew. Szerokie drogi mają przyciągnąć mitycznych inwestorów, którzy rozwiążą dotkliwe problemy bezrobocia, rzekomego zapóźnienia cywilizacyjnego, braku perspektyw poza sezonem turystycznym. (...) Pomysłem na zachowanie tej specyfiki, trwonionej beztrosko zarówno w czasach PRL-u, jak i po 1989 roku, jest powołanie w najcenniejszej części Mazur, dziś objętej statutem parku krajobrazowego, parku narodowego.”

Apel „Tygodnika” do premiera i ministra ochrony środowiska podpisało 37 znanych postaci życia publicznego, które ze szczególną uwagą przypatrują się Mazurom, m.in. Wisława Szymborska, Andrzej Wajda, Krzysztof Penderecki, Andrzej Strumiłło (członek rady naukowej Wigierskiego Parku Narodowego), Wojciech Kass (kustosz muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Praniu), Kazimierz Brakoniecki (współzałożyciel olsztyńskiego stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa „Borussia”), Józef Górniewicz (rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego), Krzysztof Worobiec (prezes Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego „Sadyba”), Justyna Żołnierowicz-Jewuła (dyrektorka Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie). Wzywają:

„Podpisujemy się pod tym listem przekonani, że ochrona jednego z najpiękniejszych miejsc w kraju wymaga wspólnego działania. Apelujemy do rządu o podjęcie negocjacji z lokalną społecznością i opracowania zasad, które doprowadzą do powołania Mazurskiego Parku Narodowego, jednocześnie zapewniając warunki rozwoju mieszkańcom terenów włączonych w teren parku.

Byłoby ironią, gdyby region pretendujący do miana jednego z 7 naturalnych cudów świata pozostawał przez kolejne dziesięciolecia bez ochrony należnej wspólnemu - polskiemu, europejskiemu i światowemu dziedzictwu przyrodniczem.”

Pod apelem podpisuje się także polski Greenpeace w osobie dyrektora – Roberta Cyglickiego. Was też do tego serdecznie namawiam. Więcej informacji tutaj

mazury.tygodnik.com.pl

Tour de Baltic rozpoczęty!

Stało się, tour wyruszył, także Online. W niedzielę późnym popołudniem wystartowaliśmy spod biura w Warszawie. A tak przy okazji, mamy nowie biuro z dużą przestrzenią magazynowo – warsztatową. Dzięki temu przygotowania do całej wyprawy były znacznie łatwiejsze. Zerknijcie na logo:Pierwszym miastem na naszej trasie było Świnoujście. Dotarliśmy tam nad ranem w poniedziałek i mimo nieprzespanej nocy, bez marudzenia zabraliśmy się do przygotowywania wystawy i wszystkich innych atrakcji. Niestety w połowie przygotowań przegoniła nas z plaży burza z piorunami, ulewa i bardzo silny wiatr. Morze podczas takiej pogody wygląda naprawdę groźnie. Ech, lato tego roku mało letnie…

Natomiast wczoraj było znacznie lepiej. Rozstawiliśmy wystawę. Przygotowaliśmy stanowiska do zabaw dla dzieciaków i zabraliśmy się do pracy. Jest nas dziesięcioro, wolontariusze z całego kraju - Kraków, Katowice, Tarnowskie Góry, Warszawa, Szczecin, Gdańsk. Równolegle z nami podróżuje ekipa fundriserów.Wystawa cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Wiele osób, oglądając zdjęcia, nie wierzy, że w Bałtyku faktycznie jest tak bujne życie. Tym chętniej podpisują petycję, by jak najszybciej utworzyć pierwszy rezerwat przyrody na morzu, który zapewni bezpieczne schronienie prezentowanym na zdjęciach przedstawicielom morskiego świata.

W ciągu jednego dnia zebraliśmy ponad 600 podpisów pod petycją. Jestem ciekawa, ile podpisów zostało oddanych przez Internet?

Dzisiaj kolejny dzień. Międzyzdroje. Pogoda coraz ładniejsza. Myślę, że ten pierwszy dzień niepogody był dla nas sprawdzianem. Zdaliśmy go na 6. I od dzisiaj czekają nas tylko słoneczne dni. Dzisiaj dajemy sobie za cel zebranie 1000 podpisów pod naszą petycją. Jeden tysiąc w Międzyzdrojach, jeden tysiąc w Internecie, fajnie by było…

Polscy aktywiści na kominach włoskich elektrowni

Pięcioro polskich aktywistów od rana bierze udział w akcjach bezpośrednich w czterech elektrowniach węglowych we Włoszech. W dzisiejszej akcji a raczej równoległych akcjach , bierze udział ponad 100 osób. Nie przypadkowo takie wzmożone demonstracje mają miejsce akurat dziś. We Włoszech rozpoczął się właśnie szczyt G8. To właśnie przywódcy największych gospodarek świata mogą podjąć realne działania na rzecz ratowania klimatu.

Jak przebiegają obecnie nasze akcje we Włoszech?

Brindisi, Południowe Włochy – 6 aktywistów okupuje taśmociąg największej elektrowni węglowej we Włoszech. Dodatkowo 7 ekologów wspięło się na komin elektrowni. Co roku elektrownia emituje 14 mln ton CO2.

Elektrownia Fusina w Maghera (nieopodal Wenecji) – 5 aktywistów okupuje taśmociąg, 15 wspinaczy wspięło się na komin oraz znajdujący się pobliżu dźwig. Ekolodzy rozwiesili transparenty „G8: TAKE CLIMATE LEADERSHIP” („G8: CZAS NA KLIMATYCZNE PRZYWÓDZTWO”) oraz „ENERGY REVOLUTION = GREEN JOBS” („REWOLUCJA ENERGETYCZNA = ZIELONE MIEJSCA PRACY”).

Porto Tolle, Północne Włochy – 6 aktywistów wspięło się komin elektrowni, która z elektrowni olejowej ma zostać zamieniona na węglową. Realizacja tego przedsięwzięcia doprowadzi do rocznej emisji dodatkowych 10 mln ton CO2.

Elektrownia Savona w miejscowości Vado Ligure – 11 wspinaczy wspięło się na oba kominy elektrowni. Na jednym z nich rozwiesili transparent “TIME TO LEAD ON CLIMATE” („CZAS NA KLIMATYCZNE PRZYWÓDZTWO”).

Tutaj możecie śledzić wydarzenia na bieżąco.

Jak korzystać z internetu na czubku świata?

Najbardziej ekologiczny lodołamacz świata, czyli należący do Greenpeace Arcic Sunrise, jest obecnie u wybrzeży Grenlandii, gdzie w ramach ekspedycji arktycznej dokumentowane są skutki zmian klimatu. Na pokładzie znajduje się międzynarodowa załoga oraz naukowcy, którzy będą badać właściwości lodowca Patermana.

Arctic Sunrise jest teraz na samym czubku świata, a dokładnie na wysokości 82 równoleżnika. Nie trudno wyobrazić sobie, że komunikacja ze statkiem w takich warunkach musi być utrudniona. Skąd zatem mamy te wszystkie informacje ze statku? Skąd te fantastyczne zdjęcia jakie robi dla nas genialny fotograf Nick Cobbing? Biorąc pod uwagę to, że nawet zasięg satelitarny jest tam ograniczony przesyłanie maili, nie mówiąc o zdjęciach czy nagraniach, które trzeba kompresować do niewiarygodnie małych rozmiarów zanim umieści się je na fpie.

Załoga ściąga maile co sześć godzin za pomocą satelitarnych telefonów iridium zainstalowanych na szczycie masztu. Zdjęcia i nagrania blokują całkowicie i skutecznie łącze internetowe. W skrócie wygląda to tak, jak internet typu dial up z końca lat 90tych, ale jest znacznie wolniejszy. Załoga nie ma więc dostępu do youtuba, facebooka czy twittera.





Rząd Japonii jest największym wrogiem wielorybów

Dokument przedstawiony wczoraj na spotkaniu Międzynarodowej Komisji Wielorybniczej na Maderze jasno pokazuje, że Japonia jest światowym liderem w procederze zabijania wielorybów. Wielorybnictwo prowadzone przez Japończyków jest tłumaczone pretekstem badań naukowych. Od ponad dwudziestu lat nie można komercyjnie polować na walenie.

W dokumencie, „Połowy członków Międzynarodowej Komisji Wielorybniczej w sezonie 2008/2009” czytamy, że Japonia zabiła 1004 wieloryby, głównie płetwale karłowate. Każdy z nich zginął w imię „nauki”. Dodatkowo, co trzecim wielorybem zabitym na Oceanie Południowym była ciężarna samica. W ramach badań zabito też 4 karmiące samice (samice płetwali karłowatych karmią młode przez okres ok. 5 miesięcy). Nie wiadomo co stało się z osieroconymi młodymi.

Nowy Rząd Islandii zobowiązał się do zrewidowania swojego programu wielorybniczego. Norwegia zaprzestała tegorocznych polowań ze względu na niskie zainteresowanie produktami z mięsa wielorybów. Tymczasem Japonia nie zamierza rezygnować z polowań.

Czy IWC uratuje wieloryby przed wygnięciem?

Portugalska wyspa Madera, gości od dziś delegacje z 85 państw, które biorą udział w corocznym spotkaniu Międzynarodowej Komisji Wielorybniczej (IWC). Po raz pierwszy uczestniczy w nim delegacja z Polski. Najważniejsza decyzja jaka powinna zapaść na tym spotkaniu to całkowita rezygnacja z prowadzenia projektów badawczych polegających na zabijaniu waleni. Pod takim pozorem Japonia co roku zabija prawie tysiąc wielorybów, głownie płetwali karłowatych.

Madera to idealne miejsce do rozmowy o przyszłości wielorybów. W 1981 roku nastąpił tu wielki przełom, wyspiarze podjęli decyzję o tym, by zaniechać wielorybnictwa na rzecz ochrony największych ssaków świata. Madera ma obecnie najlepiej rozwinięty w skali świata sektor turystyki opartej na obserwacji wielorybów. To kolejny przykład na to, że żywe wieloryby są warte więcej niż martwe.

IWC stoi w obliczu ogromnego wyzwania. Kraje sprzeciwiające się wielorybnictwu zabiegają o reformę organizacji i przekształcenie jej w instytucję chroniącą ssaki morskie. Nie ma czasu do stracenia. Kolejne gatunki wielorybów, delfinów i morświnów trafiają na czerwoną listę gatunków zagrożonych. Na barkach delegacji spoczywa ogromny obowiązek ale i szansa na uratowanie zagrożonych populacji przed losem jaki spotkał między innymi delfina baji (Chiny), którego naukowcy dwa lata temu uznali za gatunek wymarły.

Wiek XX to czas w którym ludzkość poczyniła wiele spustoszeń wśród populacji wielorybów na całym świecie. Rozwój dalekomorskiej floty wielorybniczej, udoskonalenie technik namierzania i metod polowania na nie, przyczyniły się do drastycznego spadku liczebności waleni. Wiele lat ochrony ciągle nie przynosi oczekiwanych efektów. Na odbudowę poszczególnych populacji trzeba będzie czkać dziesięciolecia. Nie mamy czasu do stracenia. IWC teraz właśnie ma niepowtarzalną możliwość dokonania przemiany z organizacji zarządzającej zasobami w organizację działającą na rzecz odbudowy gatunków.

Specjalne wydanie Interantaional Herald Tribune

Politycy, urzędnicy, dziennikarze i tysiące osób od Nowego Jorku po Pekin i Brukselę, które przeczytały wczorajsze specjalne wydanie dziennika „International Herald Tribune” rozpoczęły dzień od przeczytania samych dobrych newsów. Nagłówek na pierwszej stronie musiał przykuć wzrok: „Szefowie Państw podpisali historyczne porozumienie w sprawie ratowania klimatu”. Ostatnia strona to reklama jednego z koncernów paliwowych, który „nawraca się” po protestach ekologów i rozpoczyna inwestycje w odnawialne źródła energii.

Ale zaraz, zaraz coś tu nie gra. Czy nowe porozumienie w sprawie klimatu nie powinno być podpisane na grudniowym szczycie klimatycznym, który odbędzie się w Kopenhadze? Więc może to gazeta z przyszłości? Data wydania 19 grudnia 2009.

Chciałabym żeby tak wyglądały pierwsze strony gazet po grudniowym szczycie, chciałby tego cały Greenpeace, mnóstwo organizacji pozarządowych i wszyscy ci którym nie są obojętne losy naszej planety. Nie mogąc doczekać się tych dobrych wiadomości sami przygotowaliśmy „wydanie specjalne” International Herald Tribune i rozdaliśmy je wczoraj 50 tysiącom osób na całym świecie. Mam nadzieję, że to działanie skłoni polityków do podjęcia konkretnych działań. Naukowych dowodów na postępowanie zmian klimatu nie da się zmienić, politykę zmienić można bardzo łatwo.

Internetowe wydanie International Herald Tribune

http://iht.greenpeace.org/