Dzień Wolny... prawie

Siema wszystkim z tej strony znów Paweł:) Tym razem zwięźle.

Tour trwa w najlepsze, jednak dziś mieliśmy dzień wolny od stoiska na Tourze, aczkolwiek wcale za dużo nie leniuchowaliśmy. Tylko trochę dłużej pospaliśmy, później szybko spakowaliśmy i przejechaliśmy do Dziwnowa. Na miejscu zrobiliśmy szybki reaserch terenu i okazało się, że miasto jest bardzo małe i jest strasznie mało ludzi w terenie poza plażą oczywiście;-)

Strategicznie mysląc nasze stoisko rozstawiliśmy przy głównym wejściu na plażę od ulicy Kochanowskiego, gdzie jak przystało na główne wejście .....chodzi bardzo mało ludzi :-( Ale głowa do góry. Niezrażeni tym faktem udaliśmy się na obiad a później poszliśmy na plażę wygrzewać się i odpoczywać przed dalszymi pracami. Po południu zrobiliśmy generalne porządki w skrzyniach i autku na naszym "polu namiotowym".

Pożegnaliśmy się też z naszymi dwoma aktywistami: Magdą z Krakowa i Piotrkiem ze Szczecina,ale w zamian dołączyła do nas Ania z Chrzanowa a niebawem powitamy Asię z Katowic.

Martucha się Cieszy... ;-)

Hej Wszystkim z tej strony Martucha aktywiskta z Wrocławia:)
Dziasiejszy dzień był genialny! Stawiamy sobie coraz wyżej poprzeczkę i udaje się, zebraliśmy dzisiaj około 2000 podpisów pod naszą morską petycją!!! Do walki motywowali nas ludzie, którzy popierają nasze działania i życzą powodzenia:)

Wystawa zrobiła furorę wśród międzyzdrojskich turystów, dla każdego było coś ciekawego, szczególnie dzieci miały dużo radochy mogąc układać puzzle i malować.
Wieczorny pokaz filmu "HOME" przyciągnął tłumy...

Z czystym sumieniem muszę przyznać że odwaliliśmy kawał dobrej roboty, my aktywiści jak i nasi fundraserzy:) Międzyzdroje opuszczamy z uśmiechem na twarzy, i z myślą o nowych rekordach:) Jutro dzień chiloutu dlatego zabieram ekipę w swoje nadmorskie okolice do Wisełki gdzie skorzystamy z pustej plaży i słońca:) Buzia

Bałtycki Tour w Międzyzdrojach!

Dzisiejszą notkę z Touru pisze wolontariusz Paweł z Tarnowskich Gór.
Jak już Magda wcześniej napisała pogodę mamy coraz lepszą, wręcz idealną do pracy na świeżym powietrzu. Prace jak zwykle rozpoczęliśmy od rozstawienia naszego stoiska wystawowego. Mamy bardzo fajne miejsce w samym centrum deptaka.
Dzisiaj do naszej ekipy dołaczyło dwóch aktywistów: Marta z grupy wrocławskiej oraz Radek z grupy krakowskiej. Na początku bylo bardzo ciężko ale wspólnymi siłami pobiliśmy rekord w ilościach podpisów pod petycją. Zebraliśmy ich ponad 1000!!!

Magda Figura udziela wywiadów jak szalona, mamy więc nadzieję, że dzięki temu nasz Bałtycki Tour uzyska jeszcze większy rozgłos i ludzi jeszcze bardziej zainteresuje to co się dzieje z naszym morzem:) Dzisiaj ma wpaść do nas kolejny redaktor jakaś Big Fish:-0 więc oczywiście bedziemy sławni, ba.Po udanym dniu relksowaliśmy się na plaży korzystając z fajnej pogody. Dzięki wspaniałomyślności Magdy F. i Marcina D. moglismy dzisiaj wieczorem troche odetchnąć i poszaleć. Dzięki temu mieliśmy ekstra integrację z fundraiserami przy wegetariańskim grillu :). Walczymy mocno, także trzymajcie za nas kciuki aby udało się nam pobić następny rekord!!!

Paweł!

Ratujmy Mazury

„Tygodnik Powszechny” rozpoczął ogólnopolską dyskusję na temat powołania Mazurskiego Parku Narodowego i ochrony jednego z najpiękniejszych polskich pejzaży. W najnowszym numerze o potrzebie powołania Parku pisze Michał Olszewski, redaktor „Tygodnika” i autor „pierwszej powieści ekologicznej”, książki „Low-tech” (recenzja już wkrótce na naszym blogu):

„Współczesne Mazury to nie tylko piękny pejzaż, ale również fatalna architektura, która od 20 lat bez przeszkód rozkwita w polodowcowym krajobrazie – okolice Mikołajek, Mrągowa czy Węgorzewa zapełnione są bezstylowymi domami i hotelami, jakich pełno w każdym kącie kraju; to zabudowane brzegi jezior; brak spójnej wizji rozwoju, godzącej ochronę przyrody z interesami miejscowych; brak infrastruktury, która zmniejszyłaby wpływ turystów na środowisko; brak pomysłu na rodzaj turystyki, jaką powinniśmy preferować w tym regionie; to w końcu pojawiające się co jakiś czas pomysły modernizacyjne w rodzaju prostowania krętych dróg i wycinania przydrożnych drzew. Szerokie drogi mają przyciągnąć mitycznych inwestorów, którzy rozwiążą dotkliwe problemy bezrobocia, rzekomego zapóźnienia cywilizacyjnego, braku perspektyw poza sezonem turystycznym. (...) Pomysłem na zachowanie tej specyfiki, trwonionej beztrosko zarówno w czasach PRL-u, jak i po 1989 roku, jest powołanie w najcenniejszej części Mazur, dziś objętej statutem parku krajobrazowego, parku narodowego.”

Apel „Tygodnika” do premiera i ministra ochrony środowiska podpisało 37 znanych postaci życia publicznego, które ze szczególną uwagą przypatrują się Mazurom, m.in. Wisława Szymborska, Andrzej Wajda, Krzysztof Penderecki, Andrzej Strumiłło (członek rady naukowej Wigierskiego Parku Narodowego), Wojciech Kass (kustosz muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Praniu), Kazimierz Brakoniecki (współzałożyciel olsztyńskiego stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa „Borussia”), Józef Górniewicz (rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego), Krzysztof Worobiec (prezes Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego „Sadyba”), Justyna Żołnierowicz-Jewuła (dyrektorka Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie). Wzywają:

„Podpisujemy się pod tym listem przekonani, że ochrona jednego z najpiękniejszych miejsc w kraju wymaga wspólnego działania. Apelujemy do rządu o podjęcie negocjacji z lokalną społecznością i opracowania zasad, które doprowadzą do powołania Mazurskiego Parku Narodowego, jednocześnie zapewniając warunki rozwoju mieszkańcom terenów włączonych w teren parku.

Byłoby ironią, gdyby region pretendujący do miana jednego z 7 naturalnych cudów świata pozostawał przez kolejne dziesięciolecia bez ochrony należnej wspólnemu - polskiemu, europejskiemu i światowemu dziedzictwu przyrodniczem.”

Pod apelem podpisuje się także polski Greenpeace w osobie dyrektora – Roberta Cyglickiego. Was też do tego serdecznie namawiam. Więcej informacji tutaj

mazury.tygodnik.com.pl

Tour de Baltic rozpoczęty!

Stało się, tour wyruszył, także Online. W niedzielę późnym popołudniem wystartowaliśmy spod biura w Warszawie. A tak przy okazji, mamy nowie biuro z dużą przestrzenią magazynowo – warsztatową. Dzięki temu przygotowania do całej wyprawy były znacznie łatwiejsze. Zerknijcie na logo:Pierwszym miastem na naszej trasie było Świnoujście. Dotarliśmy tam nad ranem w poniedziałek i mimo nieprzespanej nocy, bez marudzenia zabraliśmy się do przygotowywania wystawy i wszystkich innych atrakcji. Niestety w połowie przygotowań przegoniła nas z plaży burza z piorunami, ulewa i bardzo silny wiatr. Morze podczas takiej pogody wygląda naprawdę groźnie. Ech, lato tego roku mało letnie…

Natomiast wczoraj było znacznie lepiej. Rozstawiliśmy wystawę. Przygotowaliśmy stanowiska do zabaw dla dzieciaków i zabraliśmy się do pracy. Jest nas dziesięcioro, wolontariusze z całego kraju - Kraków, Katowice, Tarnowskie Góry, Warszawa, Szczecin, Gdańsk. Równolegle z nami podróżuje ekipa fundriserów.Wystawa cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Wiele osób, oglądając zdjęcia, nie wierzy, że w Bałtyku faktycznie jest tak bujne życie. Tym chętniej podpisują petycję, by jak najszybciej utworzyć pierwszy rezerwat przyrody na morzu, który zapewni bezpieczne schronienie prezentowanym na zdjęciach przedstawicielom morskiego świata.

W ciągu jednego dnia zebraliśmy ponad 600 podpisów pod petycją. Jestem ciekawa, ile podpisów zostało oddanych przez Internet?

Dzisiaj kolejny dzień. Międzyzdroje. Pogoda coraz ładniejsza. Myślę, że ten pierwszy dzień niepogody był dla nas sprawdzianem. Zdaliśmy go na 6. I od dzisiaj czekają nas tylko słoneczne dni. Dzisiaj dajemy sobie za cel zebranie 1000 podpisów pod naszą petycją. Jeden tysiąc w Międzyzdrojach, jeden tysiąc w Internecie, fajnie by było…

Polscy aktywiści na kominach włoskich elektrowni

Pięcioro polskich aktywistów od rana bierze udział w akcjach bezpośrednich w czterech elektrowniach węglowych we Włoszech. W dzisiejszej akcji a raczej równoległych akcjach , bierze udział ponad 100 osób. Nie przypadkowo takie wzmożone demonstracje mają miejsce akurat dziś. We Włoszech rozpoczął się właśnie szczyt G8. To właśnie przywódcy największych gospodarek świata mogą podjąć realne działania na rzecz ratowania klimatu.

Jak przebiegają obecnie nasze akcje we Włoszech?

Brindisi, Południowe Włochy – 6 aktywistów okupuje taśmociąg największej elektrowni węglowej we Włoszech. Dodatkowo 7 ekologów wspięło się na komin elektrowni. Co roku elektrownia emituje 14 mln ton CO2.

Elektrownia Fusina w Maghera (nieopodal Wenecji) – 5 aktywistów okupuje taśmociąg, 15 wspinaczy wspięło się na komin oraz znajdujący się pobliżu dźwig. Ekolodzy rozwiesili transparenty „G8: TAKE CLIMATE LEADERSHIP” („G8: CZAS NA KLIMATYCZNE PRZYWÓDZTWO”) oraz „ENERGY REVOLUTION = GREEN JOBS” („REWOLUCJA ENERGETYCZNA = ZIELONE MIEJSCA PRACY”).

Porto Tolle, Północne Włochy – 6 aktywistów wspięło się komin elektrowni, która z elektrowni olejowej ma zostać zamieniona na węglową. Realizacja tego przedsięwzięcia doprowadzi do rocznej emisji dodatkowych 10 mln ton CO2.

Elektrownia Savona w miejscowości Vado Ligure – 11 wspinaczy wspięło się na oba kominy elektrowni. Na jednym z nich rozwiesili transparent “TIME TO LEAD ON CLIMATE” („CZAS NA KLIMATYCZNE PRZYWÓDZTWO”).

Tutaj możecie śledzić wydarzenia na bieżąco.

Jak korzystać z internetu na czubku świata?

Najbardziej ekologiczny lodołamacz świata, czyli należący do Greenpeace Arcic Sunrise, jest obecnie u wybrzeży Grenlandii, gdzie w ramach ekspedycji arktycznej dokumentowane są skutki zmian klimatu. Na pokładzie znajduje się międzynarodowa załoga oraz naukowcy, którzy będą badać właściwości lodowca Patermana.

Arctic Sunrise jest teraz na samym czubku świata, a dokładnie na wysokości 82 równoleżnika. Nie trudno wyobrazić sobie, że komunikacja ze statkiem w takich warunkach musi być utrudniona. Skąd zatem mamy te wszystkie informacje ze statku? Skąd te fantastyczne zdjęcia jakie robi dla nas genialny fotograf Nick Cobbing? Biorąc pod uwagę to, że nawet zasięg satelitarny jest tam ograniczony przesyłanie maili, nie mówiąc o zdjęciach czy nagraniach, które trzeba kompresować do niewiarygodnie małych rozmiarów zanim umieści się je na fpie.

Załoga ściąga maile co sześć godzin za pomocą satelitarnych telefonów iridium zainstalowanych na szczycie masztu. Zdjęcia i nagrania blokują całkowicie i skutecznie łącze internetowe. W skrócie wygląda to tak, jak internet typu dial up z końca lat 90tych, ale jest znacznie wolniejszy. Załoga nie ma więc dostępu do youtuba, facebooka czy twittera.