IWC zamyka DRZWI

21 czerwca w Maroku rozpoczęły się obrady Międzynarodowej Komisji Wielorybniczej (IWC), które wg zapowiedzi mają rozstrzygnąć o dalszym losie trwającego od ćwierćwiecza moratorium na polowania na wieloryby oraz o przyszłości samej Komisji. Jak informuje Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody, ku zaskoczeniu przybyłych na obrady obserwatorów z organizacji pozarządowych z całego świata, po oficjalnej uroczystości otwarcia ogłoszono, że co najmniej do środy dalsze obrady będą się odbywać za zamkniętymi drzwiami – bez świadków spoza oficjalnych delegacji rządowych. Skandal?

Na naszych stronach przypominamy, że od 25 lat obowiązuje wprowadzone przez IWC moratorium na komercyjne połowy wielorybów. Słowo "komercyjne" to tutaj słowo-wytrych. Dzięki niemu moratorium nie jest tak do końca skuteczne. Choć faktem jest, że przeciętny roczny połów tych zwierząt spadł z prawie 40.000 rocznie do kilku tysięcy, to Moratorium to jest ignorowane przez Islandię i Norwegię, a Japonia prowadzi polowania pod pozorem badań naukowych. Od lat grupa krajów skupionych wokół Japonii, która nieoficjalnie pełni rolę przywódcy zwolenników wielorybnictwa, stara się zakończyć moratorium...

Widzieliście kiedyś wieloryba live? Widok zapiera dech w piersiach. Jeśli nie mieliście okazji, oto kilka magicznych chwil uwiecznionych przez naszych fotografów...

Cała sprawa ma też nasz Polski, jak zwykle uroczy epizod. Jak informuje Adam Wajrak na swoim facebook'owym profilu okazuje się, że: "minister środowiska poza tym, że ma w dupie polską przyrodę ma w niej również wieloryby. Polska delegacja znów nie dotarła na posiedzenie Międzynrodowej Komisji Wielorybniczej..."

Polscy aktywiści aresztowani w Szwecji

Nic dodać nic ująć, trzymajmy za nich kciuki!
Gazeta.pl
"Polscy wolontariusze przyjechali do Szwecji, aby wspomóc swoich kolegów w proteście przeciwko spodziewanej decyzji szwedzkiego parlamentu (Riksdagu) zezwalającej na budowę nowych reaktorów atomowych. Uchwała w tej sprawie ma być głosowana w czwartek.

W poniedziałek 57 działaczy Greenpeace przedostało się na teren pilnie strzeżonej elektrowni atomowej Forsmark. Ekolodzy pokonali podwójne ogrodzenie z drutu kolczastego wykorzystując drabinę wypożyczonego wozu strażackiego. Podejrzani są o "wkroczenie na teren o podwyższonej ochronie"
. źródło

Aresztować Słońce i Wiatraki - bezcenne:


Kasia Guzek dla prasy:
„Ośmioro polskich aktywistów, zostało zatrzymanych i obecnie pozostają oni w areszcie pod zarzutem bezprawnego wejścia na teren elektrowni. Mają zostać tam do czwartku. Zdecydowanie dłużej niż w przypadku podobnych tego typu akcji Greenpeace, jakie miały miejsce w przeszłości”
- mówi Katarzyna Guzek, rzeczniczka prasowa kampanii Greenpeace Klimat i Energia.

„Jesteśmy bardzo zaskoczeni tym, że aktywiści zostali zatrzymani na tak długo. Chyba nie przypadkowo termin ten zbiega się z datą głosowania szwedzkiego parlamentu nad kwestią budowy nowych reaktorów atomowych. Apelujemy o jak najszybsze wypuszczenie polskich aktywistów z aresztu” – dodaje Guzek.

Światowy Dzień Oceanów sprawiedliwość dla morza i ludzi

Ukryte kamery, informatorzy, śledzenie ciężarówek – scenariusz jak z filmu stał się codziennością dla 2 aktywistów Greenpeace z Japonii. W 2008 roku Junichi i Toru spędzili cztery miesiące na odkrywaniu tajemnic korupcyjnej afery w samym środku wspieranego przez rząd Japonii „naukowego” programu połowów wielorybów. Jednak teraz naszym bohaterom grozi 18miesięcy więzienia. Dziś w Światowy Dzień Oceanów przypominamy ich historię i wysyłamy apel o ich uwolnienie.

Kim są?
Toru Suzuki i Junichi Sato od prawie 2 lat czekają na proces przed japońskim sądem. Teraz, nareszcie odbędzie się długo wyczekiwana rozprawa. Choć zarzuca im się jedynie kradzież i wdarcie na teren bez pozwolenia, wszyscy wiemy, że gra toczy się o wiele większą stawkę. Od czasu aresztowania nasza dwójka z Tokio przetrzymywana była aż 23 dni bez postawionych zarzutów. Często przywiązywano ich do krzeseł, straszono, przesłuchiwano bez obecności prawników. Grozi im aż 1,5 roku więzienia, za odwagę i ujawnienie korupcji. Pomóżmy im!

Co zrobili?
Dzięki nim, 15 maja 2008 Greenpeace ujawnił, że mięso wielorybie jest przemycane przez załogę Nisshin Maru (statku wielorybniczego należący do Japonii; jedynej na świecie pływającej przetwórnii mięsa wielorybiego) na ląd, gdzie następnie jest nielegalnie sprzedawane. Aktywiści Greenpeace dostarczyli dowody, łącznie z mięsem wielorybów, do biura prokuratury w Tokio, wzywając jednocześnie do rozpoczęcia pełnego publicznego dochodzenia korupcji wewnątrz programu połowów wielorybów.

Jeden z naszych informatorów powiązanych z Kyodo Sejpaku (firma posiadająca licencję na tzw.„naukowe” połowy wielorybów”) ujawnił nam, że urzędnicy z ICR (Institute of Cetacean Research – Instytutu Badań nad Ssakami Morskimi) –są prawdopodobnie w pełni świadomi tego procederu. Na podstawie informacji dostarczonych przez byłych i obecnych pracowników Kyodo Senpaku, aktywiści Greenpeace udokumentowali załadunek przemyconego mięsa wielorybów do specjalnej ciężarówki, który odbywał się w obecności urzędników i członków załogi.

Zdobyliśmy dowód w postaci kartonu, który zawierał 23,5 kilograma mięsa wielorybiego. Był on jedną z czterech paczek, wysłanych jako „bagaż osobisty” firmą kurierską na domowy adres pracownika firmy Kyodo Senpaku, który był członkiem załogi Nisshin Maru w sezonie połowowym 2007/2008. Wartość jednego kartonu szacuje się na kwotę pomiędzy 100 a 300 tyś. dolarów amerykańskich. Dalsze dochodzenie pozwoliło ustalić, że ponad 23 członków załogi wysłało przynajmniej 93 przesyłki z „bagażem osobistym” na przynajmniej 30 prywatnych adresów.

Popierany przez rząd japoński program „połowu wielorybów do celów naukowych”, który ma miejsce na wodach międzynarodowego Rezerwatu Waleni na Oceanie Południowym, budzi ogromne kontrowersje. Odkryty przez nas proceder stawia pod znakiem zapytania to, kto tak naprawdę czerpie zyski z tego programu, który nie dostarcza wartościowych odkryć naukowych, ani nie jest handlowo zrównoważony.

Brutalny atak na aktywistów Greenpeace

Jedna osoba trafiła do szpitala, a kilka zostało rannych w wyniku potyczki francuskich rybaków z naszymi aktywistami. Wodując potony z naszych statków Rainbow Warrior i Arctic Sunrise próbowaliśmy uwolnić z sieci złowione tuńczyki błękitnopłetwe, które zagrożone są wyginięciem. Wtedy zostaliśmy zaatakowani.

Greenpeace nasilił akcje protestacyjne w związku z przypadającym na przełom maja i czerwca okresem połowu tych cudownych stworzeń. Do opisanego TU starcia doszło w piątek na Morzu Śródziemnym u wybrzeży Malty. Jeden z naszych przyjaciół został raniony w nogę harpunem, do łodzi i helikoptera Greenpeace wystrzelono również race. Oczywiście druga strona konfliktu nie chce komentować tego zajścia. Zerknijcie na VIDEO:



Tuńczyk błękitnopłetwy należy do kategorii krytycznie zagrożonych wg Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN). Od roku 1970 zasoby tej ryby spadły o 80 proc. Jednak nadal mięso tuńczyka błękitnopłetwego jest najbardziej cenione przez smakoszy spośród wszystkich innych tuńczyków. W 2010 roku na giełdzie rybnej w Tokio za tuńczyka o masie 232 kg. zapłacono równowartość 122 tys. euro. Czyli znów chciwość i łakomstwo bierze górę nad rozsądkiem i szacunkiem dla życia.

Historia Greenpeace w kinach!

„Rainbow Warrior” to statek-legenda, na którym od końca lat 70 Greenpeace prowadził pierwsze kampanie w obronie wielorybów. W 1985 roku „Rainbow Warrior” wyruszył na tournée „Nuclear Free Pacific” i 10 lipca, został zniszczony przez bomby podłożone przez francuskie służby specjalne. Zginęła wtedy 1 osoba, a Greenpeace znalazł się na czołówkach wszystkich gazet. Co dziś dzieje się z założycielami Greenpeace? Jak bardzo rozwinęła się organizacja przez te kilkadziesiąt lat? O tym mówią filmy.

Jakie? Np. film „Tęczowi Wojownicy”, który startuje w konkursie o ekologiczną nagrodę Festiwalu DocReview! w kategorii Klimat na Zmiany.


Więcej na www.docreview.pl

Dla pierwszych chętnych mamy po 5 wejsciówek na każdy pokaz.
Piszcie: chcesz@greenpeace.pl

The Rainbow Warriors of Waiheke Island
Reżyseria/Directed by: Suzanne Raes
Zdjęcia/Cinematography by: Wiro Felix
Produkcja/Production: IDTV Docs, NPS Television
Holandia/The Netherlands 2009
89 min
Wybrane nagrody i festiwale/Selected Awards and Festivals:
2009 – IDFA/International Documentary Festival Amsterdam
2010 – Berlinale/Berlin International Film Festival

W tym samym konkursie startować będzie także film „Petropolis” zrealizowany przez Greenpeace Canada, będący refleksją na temat stopnia w jakim człowiek ingeruje w przyrodę.

Petropolis: Aerial Perspectives on the Alberta Tar Sands
Reżyseria/Directed by: Peter Mettler
Zdjęcia/Cinematography by: Ron Chapple
Produkcja/Production: Greenpeace Canada
Kanada/Canada 2009
44 min
Wybrane nagrody i festiwale/Selected Awards and Festivals:
2009 - Festival Dei Popoli - Nagroda za dystrybucję/Award for the Distribution
2009 - Vision du Réel - Nagroda młodej publiczności/Young People Award

Dla pierwszych chętnych mamy po 5 wejsciówek na każdy pokaz.
Piszcie: chcesz@greenpeace.pl

Projekcje Kinoteka:
Petropolis (Petropolis), Peter Mettler, Kanada 2009, 45 min.
14.05./22.00; 15.05./13.00; 16.05./17.00
Tęczowi wojownicy (Rainbow Warriors of Waiheke Island, The), Suzanne Raes, Holandia 2009, 89 min.
7.05./20.00; 8.05./22.30

Projekcje Cała Polska
Tęczowi wojownicy (Rainbow Warriors of Waiheke Island, The), Suzanne Raes, Holandia 2009, 89 min.
9.05 / 18.00

Więcej na www.docreview.pl

Krakowskie mutanty GMO.

Kraków. Rynek Główny. Sobotnie popołudnie. Godzina 14:00. Zaczęło się. Dziewięć 2 metrowych kukurydz wkroczyło na płytę rynku. Kasia i Marcin rozwijają baner z hasłem "Genetycznym mutantom mówimy NIE".

W wydarzeniu bierze udział czternaścioro wolontariuszy Greenpeace z Katowic i Krakowa. Aktywiści rozdają ulotki informacyjne, rozmawiają z mieszkańcami miasta oraz turystami, o zagrożeniach płynących z genetyki modyfikowanej. Happening wzbudza ogromne zainteresowanie nie tylko Polaków. Ludzie chwalą nas za działania, za to, że ich informujemy, że wychodzimy na ulicę aby pokazać prawdziwy problem GMO, ukrywany przez wielkie korporacje. Rozdajemy ponad 800 ulotek.

Kukurydze ruszają na miasto. Spacerują po centrum Krakowa wraz z wolontariuszami. Jeszcze bardziej zaznaczamy w ten sposób swoją obecność w tym miejscu. Jesteśmy w kilku miejscach naraz... całe wydarzenie trwa ponad godzinę.


Czy odnieśliśmy sukces? Tak! Zainteresowaliśmy masę przechodniów. Wielu z nich rozmawiało z nami. Czytało nasze ulotki. Było warto. Jesteśmy zadowoleni z rezultatów naszego happeningu :)

O kampanii Greenpeace Stop GMO czytaj tutaj.

Piąta ćwiartka świata...

W restauracji „Piąta ćwiartka świata” odbyła się konferencja prasowa, na której przedstawiliśmy ranking detalistów spożywczych pod kątem pozyskiwania ryb, produktów rybnych oraz owoców morza. „Piąta ćwiartka” to urocza restauracja ukryta w Arkadach Kubickiego w Zamku Królewskim.

Przed konferencją zastanawiałam się, jaka będzie frekwencja - miejsce dosyć trudne do znalezienia a temat ryb mógł się wydawać mało ciekawy. Okazało się jednak, że wszystkie przygotowane przez nam miejsca zostały zajęte . To dobrze, bo ryb, do których widoku na pólkach sklepowych jesteśmy przyzwyczajeni, niedługo może zabraknąć…

W naszym raporcie piszemy o tym jak naukowcy szacują, że wyłowiliśmy już około 90% wszystkich dużych ryb drapieżnych. Z każdego stada stu ryb zostało dziesięć. To mało. To niedobrze. Czy te 10 wystarczy, by zagwarantować im przetrwanie? Ponad 80% mórz i oceanów jest intensywnie eksploatowanych. To też niedobrze. Czy pozostałe 20% to wystarczający obszar, by gatunki morskie (te które umknęły rybackim sieciom) mogły się rozmnażać i zapewnić przetrwanie swoim gatunkom?

Łowimy coraz dalej, coraz więcej, coraz to doskonalszymi narzędziami. Ale ocean ma swoje granice i nie jest studnią bez dna. Jeśli nadal będziemy tak gospodarować zasobami mórz i oceanów, to za kilkadziesiąt lat będziemy wspominać np. tuńczyka błękitnopłetwego, tak jak dzisiaj wspominamy ptaka dodo. Żeby jednak ryby i inne stworzenia morskie nie podzieliły losu dodo, Greenpeace na całym świecie prowadzi działania na rzecz zmian w sposobie, w jak pozyskujemy i wykorzystujemy, to oferuje nam morze.

Jednym z elementów tych działań jest kampania prowadzona na rzecz odpowiedzialnych strategii pozyskiwani ryb, produktów rybnych oraz owoców morza przez sieci detalistów. Strategia taka opiera się na trzech elementach: usunąć najgorsze, to znaczy wycofać ze sprzedaży wszystkie gatunki morskie z czerwonej listy Greenpeace; promować najlepsze, czyli zwiększać udział w asortymencie ryb ze zrównoważonych połowów i hodowli przyjaznych środowisku i wreszcie ulepszać pozostałe, a co za tym idzie, podejmować współprace z innym organizacjami na rzecz zrównoważonej gospodarki zasobami morskimi.

Tegoroczny ranking wypadł lepiej niż poprzedni. Jednak mimo to, żaden z ankietowanych detalistów nie może zapewnić, że wszystkie oferowane przez nich produkty rybne pochodzą z odpowiedzialnych źródeł. To bardzo niedobrze. Pierwsze miejsca zajął Lidl, a ostatnie Bomi. Dziwi zwłaszcza niska pozycja Bomi biorąc pod uwagę fakt, że są to delikatesy sprzedające produkty droższe, ukierunkowane na wymagających klientów.

Przed nami kolejny rok. Mam nadzieję, że zaskoczy on nas pozytywnymi zmianami…